7 stycznia 2015

Ze szpachlą jej do twarzy



     Kobiety malują się od wieków. Już królowa Kleopatra używała kosmetyków, by nieco polepszyć swój wygląd zewnętrzny. Nakładany dzisiaj puder, tusz do rzęs czy cień do powiek docelowo ma wydobyć z kobiety jej piękno i zakryć to, co mogłoby ją oszpecić. Taka była szczytna idea. Problemy zaczęły się, gdy makijaż zamiast upiększać, począł tworzyć odrażające kobiece twory.

     Internet można śmiało określić mianem "loży szyderców". Na każdym kroku możemy spotkać się z szeregiem obelg i drwiących uwag w stronę wielu konkretnych osób czy ich zachowań. Nie ma na tę sytuację lekarstwa, ludzie od zawsze kpili z innych i bynajmniej nie mają zamiaru przestawać. Szczególnie, że coraz więcej osób daje im ku temu powody. Bo dziewczyna z kilogramem tapety na twarzy z pewnością będzie jedną z pierwszych osób, z której internauci (i nie tylko) zaczną stroić sobie żarty. Nic dziwnego, skoro wygląda jak clown. Widząc taką kobietę, niejednokrotnie odnoszę wrażenie, że jeśli tylko dotknęłabym jej policzka, w jednej sekundzie odpadłby z niego gruby płat fluidu. Jeszcze śmieszniej wyglądają panie, których twarz dziwnym sposobem ma całkowicie inny odcień od reszty ciała. Ale co ja tam wiem, może to problemy z cerą, przebarwienia i te sprawy. Albo pusta czaszka mózgowa. Jedno z dwóch. Niestety bardziej prawdopodobna jest druga opcja.

     Legendy mówią, że istnieją również kobiety, które nigdy nie pokazały się swojemu facetowi bez makijażu. Nawet, jeśli są ze sobą już od kilku lat. Jak to możliwe? To proste - wstają kilka godzin wcześniej niż ich partner, malują się, po czym wracają do łóżka, by jeszcze chwilę dospać. Wieczorem sprawa ma się podobnie, czekają bowiem aż ukochany zaśnie już twardym snem, a potem szybko biegną do łazienki zmyć sobie z twarzy makijaż chociaż na te kilka godzin. Nie rozumiem, jak można zachowywać się tak nawet względem osoby, którą się kocha i z którą się mieszka. Toż to niedorzeczność. Jeśli kobieta sądzi, że facet po zobaczeniu jej bez tony tapety zostawiłby ją, to albo ona jest głupia, albo on pusty tak samo jak większość przysłowiowych "tapeciar". Inną sprawą jest, że o skórę trzeba dbać, musi ona "oddychać", a ten krótki czas odpoczynku z całą pewnością nie wystarczy, by ich cera była zdrowa i piękna. Wręcz przeciwnie - przez ciągłe zakrywanie jej grubymi warstwami makijażu, będzie ona po prostu pełna niedoskonałości. Tutaj zatem koło się zamyka, bo jeśli dziewczyna ma brzydką cerę, to - wedle własnego mniemania - musi zakryć ją warstwą fluidu, ale kiedy to robi, siłą rzeczy skóra nie ma czasu na regenerację. Każdy dermatolog powie to samo, nie jest to bowiem informacja zasługująca na nagrodę za Odkrycie Roku.

     Jednak nawet, gdy kobieta nie jest jakąś chorą maniaczką i nie boi się pokazywać bez makijażu swoim najbliższym, a maluje się tylko przygotowując się do wyjścia do szkoły, pracy czy na zakupy, to często i tak musi wstawać dużo wcześniej. Bo przecież nakładanie szpachli to czasochłonne zadanie. Niektórym zajmuje to nawet dwie godziny. Dla porównania powiem, że zrobienie mojego makijażu (chociaż nie wiem, czy nałożenie małej ilości pudru, tuszu do rzęs i okazyjne zrobienie kreski można nazwać makijażem w porównaniu do tego, o czym teraz piszę) zajmuje mi dziesięć, w porywach do piętnastu minut. Daje mi to ponad godzinę dodatkowego i cennego snu. Nie wyobrażam sobie budzić się tak wcześnie tylko po to, by oszpecić się tak, jak robią to niektóre przedstawicielki płci... w porządku, nazwijmy ją piękną, ale tylko dlatego, że po prostu tak się mówi. Tym razem nie traktujmy tego dosłownie.  

     Ktoś zaraz zarzuci mi, że makijaż powinien sprawiać, że dziewczyna będzie czuła się atrakcyjniej i będzie pewniejsza siebie. W porządku, całkowicie się z tym zgadzam, jednak make-up ma za zadanie jedynie poprawić i udoskonalić wizerunek kobiety, a nie diametralnie go zmieniać. Nie może być tak, że Pani Z Tapetą jest zupełnie inną osobą niż Pani Bez Tapety. To mija się z celem. Poza tym nie oszukujmy się, makijaż nakładany szpachlą nie jest atrakcyjny. Naturalne piękno jest. Och, pardon, zapytajmy o to mężczyzn. A zatem, panowie, czy nadmiar makijażu jest miły dla oka? Las rąk!

     Las rosnący na środku gorącej Sahary. Gratuluję.

     Dzisiaj idąc do szkoły, marznąc i mając wokół siebie masę białego puchu wpadłam na to, po co "tapeciarom" tapeta. Centymetr fluidu, który nakładają zimą przynajmniej chroni je od mrozu szczypiącego policzki! Genialne rozwiązanie! Może czas zacząć nakładać makijaż w większych ilościach? Przynajmniej w okresie zimowym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by Yassmine
UA-58058512-1